„Przepowiednia Amandy” opowiadanie umieszczone w tomiku „Wydarzyło się w Malowniczem”

MAGDA KACZMARCZYK

PRZEPOWIEDNIA AMANDY

„Dla całego świata jesteś tylko jednym z wielu,

lecz jest ktoś dla kogo jesteś całym światem”

A. de Saint-Exupéry

– Aleks muszę ci coś powiedzieć, ale obiecaj, że się nie wściekniesz – Angelika usiadła koło niego na sofie i wzięła za rękę. – Nie możemy jechać do Egiptu – westchnęła.

– Bo? – zapytał.

– Amanda powiedziała, że to będzie dla nas bardzo niekorzystne. To nie jest dobry czas na Egipt zwłaszcza teraz, przed ślubem – odpowiedziała.

– Ale po ślubie ja nie dostanę urlopu więc w tym roku wyjazd jest możliwy wyłącznie teraz. Zadzwoń do swojej wróżki–zębuszki i oświeć ją w tym temacie – Aleks czuł, że wzbiera w nim złość. Tolerował „przyjaciółkę” czy też „doradczynię duchową” swojej narzeczonej pod warunkiem, że nie psuła mu planów urlopowych.

– Aleks proszę cię – Angelika spojrzała na niego dużymi, brązowymi oczami. – Nie chcę aby coś złego się wydarzyło. Amanda dała mi namiar na superpensjonat w Sudetach…

– Aaa więc nasza wróżka jest naganiaczką – domyślił się.

– Wcale nie, możemy jechać gdzie indziej, tylko zostańmy w Polsce, dobrze?

– Angie kocham cię, chcę wyjechać z tobą na urlop, a potem się z tobą ożenić. Wolałbym Egipt, zwłaszcza teraz, w maju, niż polskie góry. Niech twoja koleżanka wypoleruje swoją szklaną kulę i spojrzy w nią ponownie. Chcę jechać do Egiptu. A teraz muszę już iść – podniósł się z sofy.

– Ale dokąd? – zdziwiła się Angelika.

– Mam spotkanie, do jutra – powiedział i wyszedł.

Angelika westchnęła ciężko i położyła się na sofie. Czuła, że Aleks się wkurzy. Miała jednak zaufanie do Amandy, znały się pięć lat i nigdy nie zdarzyło się, żeby Amanda coś źle jej poradziła. Nawet, gdy Aleks miał problemy w pracy, też Amanda dawała mu rady… oczywiście teraz on o tym nie pamięta. Nie wiedziała co ma zrobić. Zaplanowali tydzień w Egipcie, coś ją jednak podkusiło, żeby iść do Amandy, a ta spojrzała tylko w tarota i powiedziała, że ten wyjazd będzie bardzo niekorzystny i odmieni całe jej życie. Trzeba być idiotą, żeby po takich słowach jechać bez mrugnięcia okiem… zwłaszcza miesiąc przed ślubem. Westchnęła ponownie i spojrzała na ich wspólne zdjęcie stojące na komodzie. Było zrobione w ubiegłym roku, niedługo po tym jak się poznali, ich pierwszy wspólny wyjazd… nad polskie morze. Byli wtedy tacy szczęśliwi. Pasowali do siebie i wiedzieli o tym. On, pięć lat starszy, wysoki i przystojny jak model, z kasztanowymi włosami w uroczym nieładzie i zielonymi oczami. Ona, niewysoka, szczupła, zawsze uśmiechnięta, z czarnymi włosami ściągniętymi w „koński ogon”. Otworzyła kompa i bezmyślnie zaczęła przeglądać kolejne portale zastanawiając się co zrobić z tym wyjazdem.

Dwie godziny później, gdy właśnie płakała na scenie z „Pretty woman”, dostała sms–a. „Zaklep ten pensjonat. Kocham Cię Ty Wariatko.” Uśmiechnęła się i odpisała: „Dzięki, jesteś kochany Tygrysie.”

Trzy dni później szczęśliwi wyruszyli w Sudety do uroczego pensjonatu w miasteczku o nazwie Malownicze. Gdy dojechali okazało się, że nazwa pasuje do tego miejsca wręcz idealnie. Ciche, spokojne z malutkim ryneczkiem i uliczkami przypominającymi Złotą Uliczkę w Pradze.

– Jak tu pięknie – zachwyciła się Angelika wysiadając z samochodu. – Właśnie się zakochałam.

– Myślałem, że zrobiłaś to już jakiś czas temu – Aleks podszedł do niej i objął ją – a dokładnie piętnaście miesięcy, szesnaście dni i… – zerknął na zegarek – i siedem godzin temu.

– Jesteś niesamowity – Angelika spojrzała mu w oczy. – Jesteś jedynym facetem na świecie, który pamięta datę pierwszego spotkania z narzeczoną. Kocham cię najbardziej na świecie – dodała, objęła go i pocałowała.

– No właśnie a skoro ty jesteś taka cudowna, niepowtarzalna i jedyna, a ja taki niesamowity, to może powinniśmy pomyśleć o potomku, który będzie niejako połączeniem wszystkich naszych najlepszych cech. – Pochylił się i szepnął jej do ucha. – Bardzo chciałbym mieć z tobą dziecko.

Angelika odsunęła się trochę od niego i przyjrzała uważnie.

– Mówisz serio? Myślałam, że poczekamy.

– Po co czekać – Aleks ponownie ją objął – nie ma żadnego powodu dla którego musielibyśmy zaczekać z dzieckiem.

– Pomyślę nad tym – odpowiedziała Angelika, ale w tonie jej głosu słychać było niepewność. Kochała go bardzo, ale dziecko to ogromna odpowiedzialność. On był wprawdzie ustawiony w pracy, ale ona dopiero kończyła studia i nie myślała o dziecku. – Jedźmy do pensjonatu – dodała po chwili.

– Chodźmy – Aleks wziął ją za rękę i wrócili do samochodu. Udawał, że nie widzi jej rozterek.

Gdy podjechali do pensjonatu „Śnieżka”, na podjeździe stał tylko jeden samochód.

– No, widać, że oblegany ten pensjonat – zauważył Aleks z przekąsem.

– Oj tam, oj tam, nie sezon jest – odpowiedziała Angelika i wysiadła z samochodu.

W środku powitała ich miła starsza pani, oprowadziła po pensjonacie i pokazała im ich pokój. Gdy zeszli do holu, po schodach zbiegła młoda dziewczyna ubrana na sportowo i uczesana w dwa kucyki.

– Cześć jestem Marta, też będziecie tu mieszkać? – podeszła do nich i przywitała się. – Jesteśmy tu od wczoraj i strasznie nam się podoba – uśmiechnęła się do właścicielki. – Pani Mario mogę pożyczyć trochę cukru? Oddam dzisiaj wieczorem.

– Oczywiście moje dziecko, jest w szafce w kuchni.

– Dziękuję. Miło było was poznać – odpowiedziała Marta i pobiegła do kuchni.

Aleks i Angelika spojrzeli po sobie. Nawet nie zdążyli się jej przedstawić. Aleks wzruszył tylko ramionami i wyszedł po bagaże. Angelika wzięła klucze, ich dokumenty i poszła na górę. Pokój nie był duży ale przytulny. Urządzony w kolorach brązu i pomarańczu sprawiał wrażenie bardzo ciepłego.

– To co chcesz dzisiaj robić? – zapytał Aleks stając w drzwiach z bagażami.

– Pójdziemy coś zjeść i rozejrzymy się po miasteczku – zaproponowała. – Tylko najpierw muszę się odświeżyć – wzięła małą walizeczkę i zniknęła w łazience.

Aleks usiadł na łóżku, po chwili Angelika wyszła z łazienki bardzo zafrasowana.

– Zapomniałam tabletek – powiedziała grzebiąc w dużej walizce. – Jestem pewna, że je wkładałam.

– Jakich tabletek?

– Antykoncepcyjnych – odpowiedziała. – Dałabym sobie głowę uciąć, że wkładałam je do walizki z kosmetykami.

– To poszukaj jeszcze raz, skoro wkładałaś to muszą tam być – poradził jej. – I nigdy nie dawaj sobie uciąć głowy, bo jak będziesz wyglądała na zdjęciach ślubnych – zażartował.

– To nie śmieszne jest – westchnęła Angelika i wróciła do łazienki. – Nie ma ich – zawołała.

– To znak – odpowiedział poważnie Aleks. – Jestem pewien, że twoja wróżka powiedziałaby tak samo.

– Dobra już nie bądź taki mądry, idź się ogarnij i wychodzimy – mruknęła.

Ich pensjonat położony był na uboczu, z pięknym widokiem na góry i malowniczą rzeczką nieopodal. Do miasta mieli jakieś dziesięć minut spacerkiem. Po kolacji pokręcili się jeszcze chwilę po mieście, było tam bardzo spokojnie, a czas płynął leniwie. W miasteczku były stare domy i zabytkowy kościół, wszystko zadbane jak z pocztówki. Gdy wrócili do pensjonatu, na dole zastali Martę i jakiegoś chłopaka.

– O cześć, jedziemy na dyskotekę, wybierzecie się z nami? – zapytała wesoło.

– To tu jest jakaś dyskoteka? – Aleks uniósł brwi na znak zdziwienia. Właśnie przed chwilą doszli do wniosku, że cisza nocna zaczyna się tu o dwudziestej.

– Jest, kawałek dalej od miasta – odpowiedział chłopak. – Jestem Tomek .

– Możemy jechać – Angelika spojrzała na Aleksa.

– Jeśli chcesz – odpowiedział niechętnie.

– No to ustalone – wtrąciła Marta. – Pojedziemy naszym samochodem, ja i tak nie piję.

W drodze na dyskotekę Marta gadała bez przerwy namawiając ich na kolejne wspólne wycieczki. Angelika polubiła tę dziewczynę, o chłopaku niewiele mogła powiedzieć oprócz tego, że miał niesamowite niebieskie oczy. Był wysoki i trochę za chudy i generalnie nie umywał się nawet do Aleksa. Dyskoteka okazała się wiejską potańcówką w remizie, ale Angelice i tak bardzo się spodobała. Wychowała się na wsi i takie dyskoteki to była cała jej wczesna młodość. Aleks był raczej zniesmaczony, chociaż robił dobrą minę do złej gry. W końcu powiedział, że musi zaczerpnąć świeżego powietrza i wyszedł.

– Super jest co nie? – krzyknęła Marta do Angeliki gdy skakały w rytm Gangnam style . – Uwielbiam takie wiejskie klimaty.

– Super – odkrzyknęła Angelika.

– Napijecie się czegoś dziewczyny – krzyknął Tomek. Aleksa ciągle nie było.

– Gdzie jest Aleks, muszę go znaleźć – powiedziała Angelika.

– Ja wyjdę zobaczę, idźcie do baru – odpowiedział Tomek i zniknął.

– Chodź, nic mu nie będzie – Marta pociągnęła Angelikę w stronę baru. Chwilę później wrócił Tomek.

– W porządku, gada przez telefon – uspokoił Angelikę. – To czego się napijesz?

– Poproszę piwo – uśmiechnęła się, ale cały czas myślała o tym z kim Aleks gada o tej godzinie.

– Nie martw się, faceci są dziwaczni – Marta próbowała podnieść ją na duchu.

Aleks wrócił kilka minut później w całkiem dobrym nastroju.

– Jak się bawiłaś beze mnie? – zapytał obejmując Angelikę.

– Dobrze, a ty? – zapytała odwracając się do niego.

– Dzwoniłem do Pawła, wysłał mi esa. Mamy następne duże zlecenie – opowiadał podekscytowany.

– To świetnie – ucieszyła się. – Czy teraz będziesz się ze mną bawił?

– Teraz to chciałbym się z tobą pobawić, ale niezupełnie tu i niezupełnie tak – uśmiechnął się szelmowsko i przyciągnął ją bliżej siebie.

– Dobra, dobra, nie mam tabletek, nie zapominaj o tym – odpowiedziała niby groźnie.

– Mówię ci, że to znak – odpowiedział poważnie. – Będziemy mieli dziecko – dodał i pocałował ją namiętnie.

Angelika obudziła się o dziesiątej, ubrała się i zeszła na dół do kuchni. Przy stole siedział Tomek, jadł śniadanie i czytał książkę.

– Cześć – powiedziała.

– Cześć – uśmiechnął się. – Wszystko w porządku? – zapytał widząc, że Angelika rozgląda się niepewnie.

– Tak, w porządku – odpowiedziała. – Szukam kubka, muszę się napić wody – mówiła i jednocześnie zaglądała do szafek. – Mogę się przysiąść? – zapytała.

– Jasne – Tomek odłożył książkę.

– Czytasz „Rozmowy z Bogiem”? – zdziwiła się sięgając po książkę.

– To klasyk, lubię takie książki.

– Ja też, uwielbiam. W ogóle uwielbiam wszystko co ma związek z ezoteryką. Byłeś kiedyś u wróżki? – Angelika poczuła w Tomku bratnią, ezoteryczną duszę i rozgadała się na całego.

– Tak szczerze mówiąc to miałem to w domu na co dzień – odpowiedział nieco skrępowany, ale też rozbawiony jej entuzjazmem.

– Ale ci zazdroszczę, ja mam tylko Amandę, moją wróżkę – westchnęła. – A Marta też wierzy w to wszystko? Bo Aleks uważa, że to bzdury.

– Marta? – zaśmiał się Tomek. – Ona wywołuje duchy, wróży z kart, może ci nawet powróżyć z ręki przez telefon, jest strasznie zwariowana.

– Pozytywnie zakręcona – Angelika również się zaśmiała. – Co dzisiaj zamierzacie robić?

– Nie wiem jeszcze, to zależy o której i w jakim humorze wstanie kierowniczka wycieczki – ponownie się roześmiał. – Coś wspominała, że chciałaby zrobić kilka fotek. Marta studiuje fotografię na ASP i jest w tym naprawdę dobra.

– A ty czym się zajmujesz? – przerwała mu.

– Ja pracuję z trudnymi dziećmi, robię art terapię i muzykoterapię. Generalnie dobrze się bawię cały czas – dokończył ze śmiechem.

– Ja kończę pedagogikę wczesnoszkolną, lubię dzieci, a takie maluchy na początku szkoły są najfajniejsze. Aleks mówi, że to strata czasu…

– A czym on się zajmuje? .

– Pracuje w reklamie, na razie u kogoś, ale wkrótce chce otworzyć z kolegą własną firmę.

– Fajnie – skomentował bez entuzjazmu.

– Nie przeszkadzam ci już – Angelika podniosła się z krzesła. – Idę obudzić Aleksa .

Gdy weszła do pokoju Aleks już nie spał.

– Hej, gdzie byłaś? – zapytał z uśmiechem.

– W kuchni, brzuch mnie trochę boli, chyba dostanę okresu – odpowiedziała siadając na łóżku.

– Ja też czuję się fatalnie, chyba dzisiaj nigdzie nie pójdę – oświadczył. – Pewnie zaszkodziło mi to piwo z dyskoteki – dodał z przekąsem.

– Dobrze, zostaniemy w pokoju – westchnęła Angelika. – Skoczę do sklepu po jakieś jedzenie – wzięła portfel i wyszła.

Na dole spotkała Martę.

– Wychodzisz gdzieś? – zagadnęła Marta.

– Idę po coś do jedzenia, a ty?

– Ja też… mam ochotę na kaszkę bananową – oświadczyła.

– Sto lat już nie jadłam takiego czegoś. Aleks ma problem z żołądkiem…

– Daj mu kaszkę dla dzieci to się zrzyga na dwieście procent i od razu będzie zdrowy – przerwała jej Marta ze śmiechem. – Dzisiaj jest pełnia o szesnastej z minutami, jedziemy na Ślężę odprawiać rytuały i porobić trochę zdjęć, jedziecie z nami? – zapytała wychodząc z pensjonatu.

– Rytuały, kurcze, ale super. Jakie rytuały będziecie robić?

– Normalne – wzruszyła ramionami. – Wyjeżdżamy po śniadaniu, bo jest kawałek drogi. Jak twój książę ozdrowieje to też może jechać.

– No właśnie, nie powinnam zostawiać Aleksa… ale te rytuały… kurde – westchnęła Angelika.

– Coś się stało?– zapytał Aleks, gdy wróciła z zakupami.

– Tak… nie… w porządku – wzruszyła ramionami.

– Mów co się dzieje.

– Marta i Tomek jadą na Ślężę bo dziś jest pełnia i będą robić rytuały – odpowiedziała.

– No to super, jedź z nimi tylko nie daj się złożyć w ofierze. Tym bardziej ja zostanę, bo mnie to nie kręci, tylko naprawdę proszę cię, wróć w jednym kawałku.

– Serio nie będzie ci smutno, to zajmie nam parę godzin, pewnie wrócimy późnym wieczorem – popatrzyła na niego z powątpiewaniem.

– Jak wrócisz będę całkiem zdrowy, jedź i niczym się nie martw. Nie będę teraz jadł, zdrzemnę się – odpowiedział, pocałował ją i położył się z powrotem.

– Kocham cię, dziękuję – Angelika aż podskoczyła z radości i już jej nie było. Przez całą drogę na Ślężę rozmawiali o ezoteryce, Tomek opowiadał o swojej babci, która jest astrologiem. Opowiadał jak kiedyś miał jechać na szkolną wycieczkę i pomimo że była opłacona, babcia w ostatniej chwili powiedziała, że ma zostać w domu. Okazało się, że autobus po drodze miał wypadek i nawet nie dotarli na miejsce, stracili tylko czas i wrócili do domu. Angelika słuchała tego z zazdrością, żyć z magią na co dzień to było dla niej coś fantastycznego. Marta wyjątkowo się nie odzywała, zasłuchana w opowieści Tomka, czy może zatopiona we własnych myślach.

Gdy dojechali na miejsce czekała ich jeszcze długa droga na górę. Marta została z tyłu robiła zdjęcia, Tomek z Angeliką szli powoli nie przestając rozmawiać. Gdy weszli już w końcu na górę, Tomek zdjął plecak i zaczął wypakowywać różne rzeczy.

– Co będziemy robić? – zapytała Angelika.

– Rytuał na miłość, szczęście, powodzenie i spełnienie marzeń, a także na odarcie z iluzji…

– Odarcie z iluzji? – przerwała zdziwiona.

– Chodzi o to, żeby zobaczyć co w twoim życiu jest nieprawdziwe i nieszczere… czasem ludzie, czasem sytuacje i odwrócić to na swoją korzyść. Zaraz przyjdzie czarownica to zaczniemy, bo pełnia już się zaczęła. A póki co usiądź na trawie i poczuj moc tego miejsca. – Tomek kucnął za Angeliką. – Zamknij oczy – wziął ją za ręce i położył dłońmi do ziemi. – Na środku dłoni masz punkty energetyczne, pozwól, aby energia tego miejsca wniknęła w ciebie – powiedział. – Oddychaj spokojnie.

Kilka minut później przyszła Marta i od razu zrobiła Angelice kilka zdjęć.

– Ustaw świeczki w kręgu – powiedziała do Tomka.

Angelika otworzyła oczy.

– I jak, fajnie było? – zapytała Marta.

– Super, jesteście niesamowici. Chciałabym, żeby Aleks się tym interesował, jesteście idealną parą – westchnęła Angelika z zazdrością.

Marta spojrzała na Tomka i parsknęła śmiechem.

– My nie jesteśmy parą – powiedziała.

– Pewnie dlatego wyglądamy tak zgodnie i idealnie – dodał Tomek również ze śmiechem.

Angelika zmieszała się.

– Przepraszam, byłam pewna…

– Nie ma sprawy, skąd miałaś wiedzieć – przerwała jej Marta. – Tomek jest przyjacielem mojego brata, jest dla mnie jak drugi brat. Wytłumaczę ci co będziemy tu robić. Usiądziemy w kręgu, weźmiemy się za ręce i będziemy wysyłać sobie nawzajem pozytywną energię. Kiedy już poczujemy się naprawdę naładowani pozytywnie, każdy wypowie życzenie czy też prośbę. Jeśli nie chcesz jej mówić na głos, możesz w myślach.

– Wow, jak ja się cieszę, że z wami przyjechałam – powiedziała Angelika.

– Jeśli mogę dać ci radę, to nie wysilaj się na wymyślanie życzenia, ono samo do ciebie przyjdzie – dodał Tomek.

– Zapalajcie świeczki – zarządziła Marta. W kole ustawionych było dziewięć tea–lightów. Gdy już je zapalili usiedli w kręgu, a Marta postawiła na środku jeszcze jedną świeczkę i zapaliła. – Szczęście, że nie ma wiatru – mruknęła. Wzięli się za ręce, zamknęli oczy i Angelika czuła jak przepływa przez nią energia. Siedzieli tak dobre pół godziny, wreszcie Marta się odezwała.

– Chcę, aby w moim życiu pojawił się mężczyzna, który będzie moją drugą połową, tak zwyczajnie bez udawania i bez przymusu, będzie mnie kochał taką jaka jestem.

Angelika poruszyła się niespokojnie. Życzenie miało przyjść, a nie przyszło. Znów siedzieli tak kilka minut.

– Chcę wygrać stypendium w Stanach – powiedział Tomek.

Angelika poczuła jak mocno ścisnął ją za rękę gdy to mówił. Ciągle nie miała pomysłu na swoje życzenie.

– Chcę być szczęśliwa – usłyszała nagle swój głos i poczuła jak się czerwieni. Zawstydzona spuściła głowę. Nie rozumiała skąd w jej ustach takie słowa, przecież była szczęśliwa, miała Aleksa, ślub i świat stał przed nią otworem.

– Możecie otworzyć oczy – powiedziała po chwili Marta. Nadal jednak trzymali się za ręce. – Wszystko w porządku? – zwróciła się do Angeliki.

– Tak, jasne – uśmiechnęła się niepewnie. Ciągle nie mogła uwierzyć, że powiedziała coś takiego.

– Zgaśmy świece i zakopmy je – powiedziała Marta i pochyliła się, żeby to zrobić. Tomek i Angelika bez słowa jej pomagali. – Mogę wam zrobić kilka zdjęć? – zapytała Marta. – Takich wspólnych, ale potrzebuję tylko kontury, zaczernię wasze sylwetki, nie chodzi o twarz tylko o kontur, ok? Właśnie wpadłam na genialny pomysł na album. – Marta zaczęła ich ustawiać do zdjęć, cała sesja trwała może z pół godziny. Później pojechali jeszcze zrobić kilka zdjęć w Sobótce u podnóża Ślęży i wieczorem wrócili do pensjonatu. Angelika zauważyła, że samochód Aleksa stoi w innym miejscu niż rano.

– Cześć kochanie, jak się czujesz? – zapytała wchodząc do pokoju.

– Znacznie lepiej – Aleks nadal leżał w łóżku. – Jak się bawiłaś?

– Dobrze – zbyła go. – Wyjeżdżałeś gdzieś? – spojrzała na niego uważnie.

– Nie, dlaczego pytasz? – zdziwił się.

– Zdaje się, że samochód stał bliżej wejścia – odpowiedziała.

– Właścicielka prosiła, żebym go przestawił – powiedział swobodnie. – Muszę jechać jutro rano do Warszawy, wrócę pojutrze.

– Po co, przecież jesteśmy na wakacjach. Chcesz mnie tu zostawić samą?! – zakrzyknęła.

– Klient od tej megareklamy chce ze mną gadać i szef mnie błagał, żebym przyjechał.

– Rozumiem, że to już przesądzone. Jestem zmęczona, idę spać – powiedziała. Nie tak wyobrażała sobie ten wyjazd. Była też zła na Amandę, gdyby pojechali do Egiptu, nie mógłby tak po prostu „wyskoczyć” na spotkanie.

Aleks widział, że jest wkurzona. Z samego rana pośpiesznie wyjechał dając jej buziaka na do widzenia.

Angelika wstała dwie godziny później. Za oknem lało. Miała siedzieć w domu, ale Marta zaproponowała jej sesję w strugach deszczu.

– Z wami po prostu nie można się nudzić – powiedziała Angelika, gdy szli we trójkę przez miasto.

–Oczywiście, że nie – przyznała Marta. – Rozbieraj się.

– Że co? – Angelika myślała, że się przesłyszała.

– Przecież nie będę ci robić zdjęć w kurtce, rozbieraj się, masz być mokra – oświadczyła.

Angelika zdjęła kurtkę i podała Tomkowi. Marta kazała jej skakać po kałużach, biegać, kręcić się w kółko… Angelika czuła się jak mała dziewczynka.

– Dobra, koniec – powiedziała w końcu Marta. – Jesteś świetną modelką. Idziemy teraz kupić grzańca i wracamy do domu. Obrobię te zdjęcia i pokażę ci wieczorem.

Angelika spędziła kolejny fantastyczny dzień z Martą i Tomkiem. Zaczęła się zastanawiać czy równie dobrze bawiłaby się z Aleksem. Popołudniu rozmawiała z Tomkiem. Czuła się jakby go znała od zawsze. Opowiadała o swoim dzieciństwie na wsi, o tym, że była jedynaczką, że rodzice mają ogromne sady, które niedługo odkupi od nich firma, która będzie tam budować autostradę, opowiadała o swoich studiach i praktykach w szkole. Tomek mówił głównie o swojej pracy i o stypendium, na które chciałby pojechać. Ani się obejrzeli a już był wieczór. Do Angeliki zadzwonił Aleks.

– Cześć kochanie, nudzisz się beze mnie? – zapytał, gdy odebrała telefon.

– Niezupełnie – zaśmiała się. – Całkiem dobrze się bawię. A ty co załatwiłeś?

– Wszystko, jutro wracam. Wybierasz się dzisiaj gdzieś?

– Nie, zostaję w domu. Dziś cały dzień padało jest mokro, nie chce mi się wychodzić.

– To do jutra kochanie, kocham cię.

– Do jutra.

Angelika wróciła do swojego pokoju. Po jakimś czasie ktoś nieśmiało zapukał do drzwi.

– Możemy chwilę pogadać? – Tomek nieśmiało otworzył drzwi.

– Stało się coś? – zapytała zdziwiona.

– Właściwie to tak – westchnęła Marta. – Ja nie wiem jak mam ci to powiedzieć czy pokazać, ale oboje z Tomkiem uważamy, że powinnaś o tym wiedzieć. – Postawiła na stole laptop i otworzyła go. Na ekranie było zdjęcie Aleksa całującego jakąś dziewczynę.

– Skąd to masz? – zapytała spokojnie Angelika.

– Zrobiłam godzinę temu na mieście. Mam więcej takich zdjęć. Poszłam za nimi do hotelu, mieszkają w mieście, samochód stoi za budynkiem, nie widać go z ulicy. Przepraszam – Marta miała łzy w oczach.

Angelice w jednej chwili świat się zawalił. Miał być ślub, dziecko, szczęśliwe życie, przez chwilę pomyślała, że z pewnością można to jakoś logicznie wytłumaczyć… tylko jak? Zbyt wiele widziała nieszczęśliwych związków, nie chciała być jedną z tych, które udają, że o niczym nie wiedzą. Jak mógł jej coś takiego zrobić?! Pieprzony skurwiel! Nie wiedziała co zrobić, jak się zachować.

– Przepraszam… muszę to przemyśleć – powiedziała cicho.

– Jesteśmy u siebie gdybyś nas potrzebowała – odpowiedziała Marta i oboje wyszli.

Angelika rozpłakała się w głos. Nie mogła się opanować. Wreszcie uspokoiła się trochę i spojrzała na zegarek. Było po dziewiątej. Zadzwoniła do Amandy. Opowiedziała jej całą sytuację, Amanda od razu sięgnęła po karty.

– Musisz podjąć ostateczną decyzję – zaczęła. – Karty pokazują, żebyś nie robiła niczego wbrew sobie, a szybko w twoim życiu zaświeci słońce.

– Dziękuję ci za wsparcie, dobranoc – powiedziała i rozłączyła się.

Poszła do pokoju Marty i Tomka.

– Pokaż mi ten hotel – poprosiła..

Marta i Tomek spojrzeli na siebie niepewnie.

– Jasne, chcesz żebyśmy z tobą poszli?

– Proszę – głos jej się łamał.

Marta podeszła i ją objęła.

– Nie martw się, będzie dobrze.

Poszli do hotelu, Tomek niósł walizkę Aleksa.

– Dowiedzmy się w którym pokoju mieszka – westchnęła Angelika.

– Załatwię to – powiedziała Marta i pobiegła do recepcji. Po chwili wyszła – 23, pierwsze piętro.

Gdy weszli na górę Angelika oparła się o ścianę a w oczach miała łzy. Co właściwie miała mu powiedzieć? Tomek postawił walizkę i wziął ją za ramiona.

– Będzie dobrze. To patałach, nie jest ciebie wart – powiedział.

Angelika bez słowa przytuliła się do niego, a on mocno ją objął.. Wzięła walizkę i zapukała do drzwi. Otworzyła je dziewczyna ze zdjęcia.

– Pomyliłaś pokoje? – zapytała patrząc na walizkę.

W tym momencie z łazienki wyszedł Aleks z ręcznikiem owiniętym wokół bioder. Gdy zobaczył Angelikę zamarł.

– Nie sądzę – odpowiedziała Angelika, postawiła walizkę w drzwiach i odwróciła się na pięcie.

– Angie, co tu robisz, poczekaj, to nie tak jak myślisz – Aleks odepchnął dziewczynę z drzwi i wybiegł na korytarz.

– Nic nie myślę ty palancie, nie chcę cię więcej widzieć! – wykrzyczała. – Znalazłam w twojej walizce moje tabletki. Tu jest twój pierścionek – rzuciła mu w twarz i odeszła.

Na schodach czekali na nią Marta i Tomek.

Przez całą noc Marta i Tomek siedzieli z Angeliką, przeżywała różne fazy od wściekłości do przygnębienia, ale przy trzeciej butelce wina po prostu zasnęła. Gdy obudziła się w południe poczuła ulgę, że nie ma Aleksa. Spojrzała na telefon, miała dwadzieścia sms–ów i dwadzieścia pięć nieodebranych połączeń. Wykasowała wszystkie. Zeszła do kuchni. Marta i Tomek zamilkli gdy ją zobaczyli.

– Jak się czujesz? – zapytał Tomek.

– Może nie roztrząsajmy mojego samopoczucia – odpowiedziała. – Mogę się dziś z wami poszwendać?

– Ze mną nie, mam coś do załatwienia. Tomek idzie do Doliny Dzikiej, zabierz się z nim, dobrze ci to zrobi – powiedziała Marta.

Tomek spojrzał na nią zdziwiony. Pierwsze o tym słyszał. Angelika spojrzała na Tomka.

– Mogę z tobą iść? – zapytała.

– Oczywiście – uśmiechnął się.

– To ja lecę – Marta podniosła się z krzesła. – Do zobaczenia wieczorem – przytuliła Angelikę i pobiegła do pokoju.

Tomek poszedł za nią.

– Co ty wyprawiasz? – zapytał wchodząc do pokoju.

– Tomasz, ogarnij się chłopaku przecież widzę co się dzieje. Nie czekaj, aż ktoś ci ją zgarnie sprzed nosa. Do roboty – Marta poklepała go po plecach.

Tomek uśmiechnął się i pokręcił głową. Miała rację, musiał spróbować, chociaż ona pewnie nadal kochała tego ćwoka…w końcu jeszcze wczoraj miała wyjść za niego za mąż. Westchnął ciężko i wrócił do kuchni.

Kiedy szli do Doliny Dzikiej Angelika cały czas myślała o Aleksie, zastanawiała się dlaczego znalazł sobie kochankę. Wydawało jej się, że byli szczęśliwi. Tomek zagadywał ją od czasu do czasu, ale rozmowa się nie kleiła. W końcu stwierdziła, że musi zadzwonić do rodziców i powiedzieć, że odwołuje ślub. Przysiedli na chwilę przy drodze i Angelika zadzwoniła. Odebrał ojciec.

– No cześć córcia, co tam u ciebie? Jak przygotowania do ślubu? – zapytał.

– Cześć tato, ja właśnie chciałam o tym porozmawiać – zaczęła.

– Wiesz, bo z tą sprzedażą, to ostatnio dostaliśmy pismo… jak ten twój Aleks ma na nazwisko?

– Banach.

– No właśnie bo facet co się pod tym podpisał, ten cały prezes, to też Banach. Może to jego rodzina? Zapytaj go. A my z mamą chcemy za te pieniądze pensjonat otworzyć i jeszcze dla ciebie wystarczy na duży dom…

– Zadzwonię za chwilę – przerwała mu i się rozłączyła. W jednej chwili wszystko zrozumiała.

– Co jest? – zapytał Tomek.

– Chodziło mu tylko o pieniądze – odpowiedziała.

– Komu? – Tomek nic nie rozumiał.

– Aleksowi. Wiedział, że rodzice będą mieli dużo kasy… to samo nazwisko… wiedział, że wszystko dla mnie… dlatego dziecko… ślub… oświadczyny po pół roku znajomości… Boże jaka byłam naiwna!

– Nie wiem o czym ty mówisz – Tomek wyraźnie się pogubił.

– Dużo nie brakowało, a dostałby to, czego chciał – westchnęła. – Chodźmy dalej – wstała.

Przez kilka minut szli w milczeniu. Wreszcie Angelika opowiedziała mu historię znajomości z Aleksem i wszystko ułożyło się w zgrabną całość. Tomkowi trudno było w to uwierzyć. Ani się obejrzeli jak doszli do Doliny.

– Niesamowicie mi się z tobą gada – powiedziała Angelika. – Czuję cię jak… jak…

– Jak brata – podpowiedział Tomek. Pokręcił zrezygnowany głową, znów będzie tylko przyjacielem.

– Nie, raczej jak bratnią duszę – odpowiedziała spoglądając na niego spod oka. – Może to dlatego, że jesteś terapeutą – zaśmiała się.

Stali tak naprzeciwko siebie, aż wreszcie Tomek spojrzał jej w oczy.

– Chciałbym być dla ciebie kimś więcej niż bratnią duszą czy terapeutą – powiedział, pochylił się i delikatnie pocałował ją w usta.

Angelika nieśmiało oddała pocałunek, po chwili zarzuciła mu ręce na szyję. Poczuła, że to jest prawdziwe i szczere, że właśnie w tym momencie w jej życiu zaświeciło słońce, o którym mówiła Amanda. Nie bała się nowego związku, nie bała się nowej miłości wiedziała, że Tomek jest tym jedynym. A Malownicze zajęło szczególne miejsce w jej sercu.

KONIEC

This entry was posted in Bez kategorii. Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>